Polexit – mit, groźba czy lustro naszych lęków?

Słowo Polexit – kiedyś jedynie publicystyczna prowokacja – dziś stało się swoistym zwierciadłem, w którym Polacy mogą przyjrzeć się sobie. Pytanie o możliwość wyjścia Polski z Unii Europejskiej nie jest już tylko kwestią prawną czy ekonomiczną. To pytanie o naszą wspólnotową świadomość, o to, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy jako społeczeństwo.

Z filozoficznego punktu widzenia, Polexit jest nie tyle scenariuszem politycznym, ile testem tożsamości. Polska po 1989 roku weszła w Unię nie tylko z powodów finansowych czy strategicznych, ale z potrzeby przynależności do Zachodu, do wspólnoty wartości, która miała być gwarantem stabilności i nowoczesności. Wyjście z tej wspólnoty byłoby więc symbolicznym odwróceniem tego gestu – jakbyśmy mówili: „chcemy być sami, nawet jeśli oznacza to mniej bezpieczeństwa i mniej zaufania”.

W myśl Hegla historia jest nieustannym ruchem ducha, który poszukuje samowiedzy. Polska, podobnie jak każda wspólnota, może więc dojść do momentu przesytu, rozczarowania, buntu wobec instytucji zewnętrznych. Nie jest trudno wyobrazić sobie, że frustracja ekonomiczna czy kulturowe nieporozumienia z Brukselą mogłyby przerodzić się w nastroje separatystyczne. Inne państwa – Wielka Brytania chociażby – pokazały, że logika Unii nie zawsze wygrywa z logiką tożsamości narodowej.

A jednak, gdy spojrzymy głębiej, filozofia wspólnoty – od Arystotelesa po Levinasa – mówi coś innego. Człowiek nie istnieje poza relacją. Społeczeństwo narodowe również. Polska bez Europy – nie w sensie geograficznym, lecz duchowym – byłaby jak monada: zamknięta, samotna, niezdolna do dialogu. Polexit byłby więc nie tyle aktem suwerenności, co aktem samotności.

Czy więc Polexit jest możliwy? W sensie literalnym – oczywiście, tak. W sensie duchowym – chyba nie. Bo nawet jeśli Polska opuściłaby instytucje Unii, to wciąż pozostałaby w sieci wartości, języka, gospodarki i kultury europejskiej. Można wyjść z Unii, ale trudniej wyjść z Europy, której jesteśmy częścią od wieków. Dlatego Polexit – bardziej niż realne wydarzenie – pozostaje metafizycznym pytaniem o naszą tożsamość i o granice naszego wspólnego „my”.





Komentarze